Statystyki
Uaktualnienie: 15.09.2017
Jeżeli polubiłeś tę stronę,
wypełnij, proszę, formularz.
Polecane strony
Dodano 2013-06-01 15:15
Michael marzec-kwiecień 2003

W Argentynie, kraju zwanym „zbożowym spichlerzem świata”, każdego dnia umiera z głodu 50 dzieci

Uczciwy system monetarny rozwiązałby ten problem

Ponieważ oszuści trzymają w swojej garści wła­dzę kreowania i wycofywania z obiegu krajo­wych pienię­dzy, 53% z 36 milionów mieszkań­ców Argentyny żyje w strasz­liwej nędzy. Według raportów codzien­nych gazet, oprócz dorosłych, codzienne umiera z głodu 50 dzieci. Dzieje się tak mimo tego, że Ar­gentyna jest bogatym krajem. Nazy­wano ją „zbo­żowym spichlerzem świata”. Ludzie umierają z głodu obok gór zboża. Powód: oszuści finan­sowi wymuszają na kraju eksport produktów do innych krajów w celu spłacania długu narodowego, któ­rego pierwotny kapitał po­mnożył się 90 razy wraz z odsetkami. Jest to ja­skrawa grabież, łatwo rozumiana przez tych, któ­rzy jeszcze wiedzą, jak posługiwać się rozu­mem danym nam przez Boga.

Pablo Gomez, glód
4 letni Pablo Gomez cierpi na niedożywienie, odpoczywa w dziecięcym szpitalu w Tucuman w Argentynie (zdjęcie z montrealskiego dziennika La Presse)

Czy wiecie, co siły te oferują jako rozwiąza­nie tej hańby? Chcą żebyśmy otworzyli tym no­wym biedakom drzwi Kanady i pozwolili im przy­być i umrzeć z głodu tutaj.

Połowa z 36 milionów mieszkańców Argen­tyny umiera z głodu. Czy siedem milionów miesz­kańców prowincji Quebec będzie w stanie im po­móc? Nie do ­wiary! Nie­mniej donoszą nam o tym codzienne gazety: „Quebec przyjmuje setki Ar­gentyńczyków” – wykrzy­kuje montrealski dzien­nik La Presse z soboty 23 listo­pada 2002 r. Och! Jakie wspaniałe rozwiązanie! I oczywiście ci biedni Argentyńczycy będą zagubieni, szukając pracy w Que­beku, żeby zarobić tygodniówkę; a bezrobotnych i tak już jest w nadmiarze. Ci wy­gnańcy skończą na zasiłku z funduszy wziętych z port­feli dobroczynnych miesz­kańców Quebeku, którzy też już cierpią swoją część biedy i niedoli.

Serdecznie współczujemy Argentyńczykom, ale według statystyk Kanadyjczycy pracują sześć pierwszych mie­sięcy roku tylko na zapłacenie po­datków, nawet przed rozpoczęciem zarabiania pen­sji na swoje własne po­trzeby i potrzeby swoich rodzin.

Louis Even słusznie zwykł mówić:

Żyjemy w zwa­riowanym systemie, zarządzanym przez naj­bar­dziej zwariowanych ludzi. Kiedy rządzą sza­leńcy można się spodziewać, że zobaczymy bez­sensowne rzeczy dziejące się dookoła nas.

W celu szybkiego przyjścia z pomocą dzie­ciom umiera­jącym z głodu, rząd argentyński po­winien na­tychmiast wstrzymać eksport produktów za granicę i rozpocząć kreowanie nowych pienię­dzy, o wartości proporcjonal­nej do wartości zboża i innych produktów kraju tak, żeby te pieniądze mogły trafić do rąk Ar­gentyńczyków. Wówczas będą oni mogli natychmiast nabyć dla siebie te produkty, które uratują im życie.

Co jest ważniejsze: czy nakarmienie Argentyń­czyków ich własnymi produktami, żeby zabezpieczyć ich przed śmiercią głodową, czy sprzedaż argentyń­skich pro­duktów innym krajom, w celu nabycia pie­niędzy na spłacanie sfałszowa­nego długu krajowego, który „spuchł” przez nie­uczciwe odsetki – lichwę? I do tego wszyst­kiego, dochody służą tylko do zwiększe­nia sum na kon­tach bankowych finansistów i nie przy­noszą żad­nego pożytku. Pieniądze, które śpią w banku nie speł­niają żadnej użytecznej funkcji. Głupota bez granic! Oszustwo nad oszustwami, popełnianie po­przez współwinę naszych rządów, które tworzone są z ludzi naj­bardziej okrutnych, chorych psy­chicznie, których najprawdopodobniej nie da się uleczyć.

Oby w tym nowym 2003 roku Jezus, Maryja i Jó­zef nawrócili te najbardziej zatwardziałe serca, nawet serca fi­nansistów, żeby raz na zawsze poło­żyć kres tej zdra­dzieckiej wojnie głodu, która za­bija miliony dzieci. Oby niezbędny do życia chleb codzienny, był do­stępny dla wszystkich poprzez dywidendę społeczną.

Oby rozpaczliwe wołanie dzieci z Argentyny spowo­dowało zaangażowanie nas wszystkich w bez­kompro­misową walkę przeciw temu syste­mowi finan­sowemu, który jest odpowiedzialny za tyle nieszczęść.

Oby rok 2003 w końcu zobaczył rozkwit spra­wie­dliwego i szczęśliwego pokoju na tym świecie, który jest tak bogaty, tak piękny, stwo­rzony przez nieskończenie dobrego Boga, który dał nam wszystkie rzeczy. Oby wszyscy ludzie na ziemi od­dali Mu pokłon. Miłość, cześć i chwała Jezusowi, który przy­szedł na świat, żeby nas wszystkich zba­wić.

Thérèse Tardif
Zauważyłeś/aś literówkę lub błąd ortograficzny? Powiadom o tym...

0 komentarzy | skomentuj
Skomentuj
Treść
Podpis
Antybotpięć odjąć osiem = (liczba/cyfra)