Statystyki
Uaktualnienie: 5 dni temu
Jeżeli polubiłeś tę stronę,
wypełnij, proszę, formularz.
Polecane strony

Dlaczego wciąż brak nam pieniędzy?

Początki systemu czekowego

W tamtych czasach jedynym pieniądzem były: złoto, srebro i miedź. W imieniu króla bito z nich monetę i puszczano ją w obieg jako wypłaty dla armii, floty i wynagrodzenie za pełnienie służb publicznych. Był to szczęśliwy okres, bez żadnego długu publicznego.

Jednakże to wtedy właśnie poczęły się nowe trendy w systemie monetarnym. W ówczesnej Anglii włamania i rozboje na drogach zdarzały się bardzo często zanim sir Robert Peel nie ustanowił w 1835 r. dobrze zorganizowanej policji. Dlatego wyroby ze srebra i suwereny — podatkowe jednostki monetarne — przechowywano dla bezpieczeństwa u złotników. Ilekroć lokowano u złotnika, powiedzmy 20 suwerenów, wystawiał on na tę sumę pokwitowanie. Pokwitowania te stopniowo stały się walutą, to znaczy, że ludzie przyjmowali pokwitowania złotników jako zapłatę wierzytelności.

Oczywiście, że było tylko sprawą czasu, by złotnicy zdali sobie sprawę z faktu, że owa praktyka płacenia zobowiązań i nabywania dóbr w zamian za kwity złotników, stawia ich w niezwykłej sytuacji.

Długotrwała praktyka wykazała im, że bardzo mało ludzi odbiera raz złożone u nich złote monety. Zatrzymując tylko 10 procent zdeponowanych u siebie pieniędzy, mógł złotnik sprostać wszystkim codziennym wypłatom. Pozostałe 90 procent mogły więc być pożyczane na procent.

Złotnicy przekonali się, ku swemu wielkiemu zadowoleniu i z ogromnym zyskiem, że każdy depozyt stu złotych suwerenów dawał dostateczną podstawę dla pożyczenia dziewięciuset funtów w tzw. "certyfikatach złota".

Te certyfikaty złota zaczęły krążyć jako pieniądze, ponieważ każdy z nich stanowił zobowiązanie wypłaty złota na żądanie.

W ten sposób certyfikaty złota stały się zwiastunami banknotów.

Garet Garrett, w swej książce Anatomy of Credit (Anatomia kredytu) tak opowiada historię początku bankowości i kredytu:
Jak to się dzieje, że bank może udzielić kredytu do wysokości dziesięciokrotnie przekraczającej jego depozyty gotówkowe?

Może najłatwiej to wytłumaczyć na przykładzie historii dawnych złotników, którzy otrzymywali złoto na przechowanie i wystawiali nań kwity.

Te pokwitowania, reprezentujące złoto, zaczęły przechodzić z ręki do ręki jako pieniądz. Widząc to, a także to, że ludzie rzadko tykali samego złota, czy też żądali jego zwrotu, dopóki sądzili, że jest ono dobrze zabezpieczone, złotnicy zaczęli emitować papierowe pieniądze, mające pokrycie w złocie, nie dysponując złotem na ich pokrycie.

Pomysł był śmiały, ale sprawdzał się, ponieważ — jeśli złotnik był rzetelny — był wypłacalny. W zamian za papier, który przyrzekał wymienić na żądanie na złoto, brał pod zastaw kosztowności, nazywane zabezpieczeniem, tak że w zamian za wydany papier dysponował wartościowymi aktywami i — gdy ludzie przychodzili z jego kwitami, żądając złota — musiał jedynie sprzedać zastaw, kupić złoto i wykupić za nie swój kwit, zgodnie z obietnicą dbając, by zastaw zawsze dawał się łatwo spieniężyć i aby nigdy nie przyszło naraz zbyt wielu ludzi z równoczesnym żądaniem natychmiastowego wydania złota.

Coraz to mniej ludzi żądało złota. Dopóki złotnik cieszył się ich zaufaniem, woleli używać w transakcjach wymiennych jego kwitów — papierów, które już nie reprezentowały faktycznego złota, a mimo to były warte co złoto, ponieważ jeśli ktoś żądał złota, otrzymywał je. Stąd wzięła się początek współczesna bankowość.


W czasach Cromwella złotników nazywano "bankierami", zaś w 1694 r. utworzono w Londynie prywatne towarzystwo, które — w zamian za obiecaną Państwu pożyczkę 1.200.000 funtów — otrzymało przywilej utworzenia Banku Anglii.

Wkrótce zaczęły powstawać banki akcyjne i system ten rozszerzył się na wszystkie części świata.

Nie ma więc co kierować oskarżającego palca w stronę banków czy ku osobom odpowiedzialnym za współczesny system monetarny. Oni jedynie odziedziczyli ten system i przeważnie nie mają poczucia winy za mnóstwo wynikających zeń społecznych szkód.

Możliwość dokonania zmiany tego systemu leży w gestii każdego demokratycznego Państwa i można tego dokonać bez wydziedziczania banków czy ich nacjonalizacji.

Jednakże reformy będą się wiązać ze znacznym ograniczeniem ich uprawnień i zarazem z bardzo zbawiennym poszerzeniem zakresu korzystania z suwerennej władzy, należnej narodowi.