Statystyki
Uaktualnienie: 25 dni temu
Jeżeli polubiłeś tę stronę,
wypełnij, proszę, formularz.
Polecane strony
Dodano 2017-09-15 19:32
Michael marzec-kwiecień 2017

Dlaczego dywidenda dla wszystkich?

Ewald Gawlik - Piekarniok
Ewald Gawlik, "Piekarniok", 1986, olej

Co to jest dywidenda

Słyszymy wystarczająco często o długu narodowym i podatkach, które mają spełnić coroczne wymogi długu. Ale trzeba było Kredytu Społecznego, żeby zmienić całe pojęcie na ten temat i nie tylko stanąć przeciwko długom i podatkom, ale zażądać dywidendy dla wszystkich. Co dokładnie oznacza dywidenda?

Zwyczajny pracownik może zadać to pytanie. Kapitalista nie. Wie on doskonale, co to jest dywidenda. Pracownik wie lepiej, co to są płace.

Ale dywidendy nie wykluczają płac ani pensji. A płace i pensje nie wykluczają dywidend. Przemysł dostarcza ich obu i obie mogą być otrzymywane przez tę samą osobę.

Pan Jones ma pieniądze. Inwestuje 50.000 dolarów w przedsiębiorstwo produkujące, powiedzmy, chemikalia. Ale jest on także zatrudniony w fabryce należącej do tego przedsiębiorstwa jako pracownik na kierowniczym stanowisku, dyrektor, asystent dyrektora, księgowy czy nawet prosty mechanik. Jego praca przynosi mu roczny dochód 4000 dolarów1. Te 4000 dolarów są wynagrodzeniem za jego pracę w fabryce.

Rok podatkowy przedsiębiorstwa zamyka się dochodem. Po uwzględnieniu amortyzacji, rozmaitych opłat i roztropnej rezerwy przedsiębiorstwo ustala dywidendę w wysokości 6% od wszystkich płatnych inwestycji

Te 6% przyniesie Panu Jonesowi 3000 dolarów. 3000 dolarów nie stanowi wynagrodzenia za jego pracę, ale stanowi zwrot z jego inwestycji 50.000 dolarów.

Pan Jones otrzymuje obie kwoty: swoją pensję i swoją dywidendę, ponieważ jest on jednocześnie pracownikiem i kapitalistą.

Pensje czy płace są związane z zatrudnieniem. Dywidendy nie wiąże się z zatrudnieniem, ale z kapitałem produkcyjnym.

Pan Jones może wybrać, żeby być tylko inwestorem. Może nigdy nie postawić swojej stopy w fabryce. Może w istocie odpoczywać na Florydzie albo odbywać rejs wycieczkowy dookoła świata, podczas gdy inni wykonują całą pracę w przedsiębiorstwie. Ci inni będą otrzymywali pensje, a pan Jones nie. Ale jeśli działalność przedsiębiorstwa przyniesie te same dochody, pan Jones otrzyma tę samą dywidendę — 3000 dolarów.

Każdy człowiek kapitalistą

To jest mniej więcej dobrze znane. W wielu kręgach dystrybucja dywidendy dla próżnych bogaczy jest surowo potępiana, kiedy ubodzy są w stanie z trudem prowadzić przyzwoite życie za swoje ciężko zarobione płace. A teraz wy, Kredytowcy Społeczni, wychodzicie z ideą dywidendy dla wszystkich, niezależnie od tego, czy pracują, czy nie. Czy jesteście poważni?

Oczywiście jesteśmy. Stoimy też na twardym gruncie.

Socjaliści, komuniści i klasowi agitatorzy wyją przeciwko dywidendzie, przeciwko kapitalistom, bogaczom i pasożytom, którzy tuczą się na znoju ubogich.

Kredytowcy Społeczni widzą sprawy w innym świetle. Uznają prawo pracownika do sprawiedliwego wynagrodzenia za jego czas i wysiłek. Ale popierają też prawo kapitalisty dla jego dywidendy.

Przyjmując takie stanowisko, idą znacznie dalej, ponieważ mają dużo szerszy pogląd na prawdziwy kapitał. I dodają: każdy człowiek jest kapitalistą; każdy obywatel jest właścicielem kapitału produkcyjnego i dlatego, czy jest zatrudniony, czy nie, powinien otrzymywać dywidendę proporcjonalną do części produkcji zależnej od tego kapitału.

Podczas gdy komunizm niszczy kapitalistów i robi ze wszystkich proletariuszy, Kredyt Społeczny podnosi każdego do statusu kapitalisty uprawnionego do dywidendy.

Czy dobrze Pana rozumiem? Czy uważa Pan, że ja sam, który nigdy nie zainwestowałem ani grosza w żadne przedsiębiorstwo produkcyjne, jestem takim samym kapitalistą uprawnionym do dywidendy?

Dokładnie tak. Jest Pan kapitalistą i powinien Pan otrzymywać dywidendę. I Pańska żona także. I każde Pańskie dziecko też. Ja tak samo i moja żona, i dzieci. I każdy członek każdej rodziny. Nie wykluczając obdartego żebraka, ograniczonego do życia ze skórki chleba i miski zupy. A gdyby ten przygnębiony człowiek otrzymywał okresową dywidendę, do której ma prawo, mógłby nosić lepsze ubranie, jeść lepsze posiłki i ogólnie rzecz biorąc być całkiem innym typem osobnika.

Kapitał — Dziedzictwo

Cudowne jak lampa Aladyna! Ale naprawdę brzmi za bardzo jak kolejna bajka z tysiąca i jednej nocy.

Nie bajka, ale fakt. Będzie miał Pan to samo zdanie, jeśli Pan uzna dwa twierdzenia:

  • Istnieją inne formy kapitału poza kapitałem pieniężnym,
  • Spadkobierca jest uprawniony do dochodu ze swojego dziedzictwa, nawet jeśli nie wniósł niczego do jego wzrostu.

Weźmy przypadek rolnika. Może on posiadać siłę, umiejętności, wiedzę i dobrą wolę. Ale co może zrobić z tymi atutami, jeśli nie ma gospodarstwa? Umieśćmy go na asfaltowym placu w mieście, a jego umiejętności, wiedza i wysiłek nie wyhodują marchewki.

Ale dajmy rolnikowi kawałek ziemi. To jest dla niego pierwszy kapitał i może zacząć produkcję. Dajmy narzędzia, pług i parę koni. Z tym sporym nowym kapitałem jego produkcja wzrośnie. Wprowadźmy elektryczność, silniki, traktor, a nasz rolnik będzie produkował jeszcze więcej, nawet przy mniejszym wkładzie pracy. Kapitał załatwia sprawę.

Jego kapitał! Nie jego pieniądze. Pieniądze nie orzą, nie sieją, nie pielą ani nie koszą. Pieniądze są tylko żetonem, który w rękach rolnika, umożliwia mu uzyskanie kapitału, realnego kapitału — środków produkcji.

Tyle na temat pojęcia kapitału. A teraz, co możemy powiedzieć na temat dziedzictwa?

Zna Pan Charliego Kelly, rolnika za mostem przez rzekę Wierzbową. Sto lat temu jego gospodarstwo było tylko kawałkiem lasu, kiedy przyjechał pierwszy Kelly, ściął pierwsze drzewo, oczyścił pierwszy akr i zbudował pierwszą chatę.

Syn pioniera — dziadek Charliego — powiększył gospodarstwo, wyhodował stado bydła, postawił stodoły i zbudował prawdziwy dom dla swojej rodziny.

Trzeci Kelly powiększył pola, inwentarz i budynki, pozostawiając wszystko dla Kelly'ego, którego Pan zna. Charlie uzyskuje ze swojego gospodarstwa, nawet przy mniejszy nakładzie pracy, dużo więcej niż jego przodkowie. Zbiera owoce nie tylko swojej własnej pracy, ale kapitału zgromadzonego przez trzy pokolenia Kellych.

Kto pójdzie i powie Charliemu: "To nie ty wybudowałeś to gospodarstwo; nie jest ono owocem twojej własnej pracy; nie należy do ciebie"?

Oczywiście nikt. Prawa spadkobierców są nadal uznawane w naszej cywilizacji, nawet jeśli dzisiejsze rządy są skore do kradzieży części ziemskiego bogactwa pozostawionego przez pracowitego człowieka, który leży w grobie.

Wszystko to jest w porządku, ale nie widzę, w jaki sposób każdy jest właścicielem kapitału, nawet tego, co słusznie nazywa Pan kapitałem realnym, czynnikiem produkcji. I jak potem każdy może domagać się dywidendy?

Niech Pan wejdzie ze mną do tej przetwórni. Widzi Pan kilku ludzi przy pracy, ale widzi Pan też całkiem duży asortyment maszyn.

Te maszyny, które biorą udział w produkcji nieustannie i niestrudzenie, nie są uruchamiane ręcznie, ani nawet przez konie. Przy każdej widzi Pan silnik, mały, ale jaki mocny!

Silniki są tutaj kapitałem, tak jak konie w gospodarstwie. I maszyny są także kapitałem. Kapitałem produkcyjnym. Niektóre z tych maszyn wykonują pracę dziesięciu, piętnastu, czy nawet dwudziestu ludzi, bez przerw na posiłki czy na sen.

Wspólne dziedzictwo

Maszyny są kapitałem. Bardzo dobrze, ale one są własnością przedsiębiorstwa. Są kapitałem prywatnym. Nie należą do Pana, ani do mnie, czy całego społeczeństwa.

Wszyscy zgadzamy się z tym, co nazywam materialnym elementem maszyny. Ale w tej maszynie, w tym silniku jest zastosowana zdobyta wiedza. Bez tej wiedzy moglibyśmy złożyć kawałki metalu i uzyskać kupę złomu, ale nie użyteczne narzędzie.

Przedsiębiorstwo kupiło i zapłaciło za maszynę. Ale nigdy nie zapłaciło za rozwój naukowy, bez którego żadna z tych maszyn by nie powstała.

Ta wiedzą stanowi zawsze rosnące wzbogacenie, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jest to wspólne dziedzictwo, z którego wszyscy żyjący ludzie obecnego pokolenia powinni czerpać jakieś korzyści.


* * *

Silnik pracuje dzięki energii elektrycznej wytwarzanej przez wodospad. Kto zbudował wodospad? Kto dostarcza wody od morza do gór, żeby utrzymać działanie wodospadu? Wodospad jest kapitałem, kapitałem trwałym i jest z pewnością kapitałem wspólnym. W Kanadzie wodospady stanowią naturalne zasoby prowincji. Zatem każdy obywatel prowincji powinien posiadać udziały w produkcji pochodzącej z tego wspólnego kapitału, nie odmawiając wynagrodzenia za pracę i inne czynniki przyczyniające się do uzyskania tego kapitału produkcyjnego.

Wracając do wodospadu, dlaczego jest on dzisiaj kapitałem, kiedy był tylko przeszkodą dla ruchu kanoe (kajaków) naszych przodków?

Wodospad jest dziś kapitałem, ponieważ jakieś 125 lat temu ludzie nauczyli się przekształcać siłę spadającej wody w energię elektryczną. Nie odkryto tego bez poprzednich zdobyczy naukowych. Nikt nie zaczynał od zera.

Oczywiście do zbudowania elektrowni i generatorów potrzeba jest praca inżynierów i robotników. Praca ta jest wynagradzana przez zarobki i pensje. Ale co z nieodłączną częścią, jaką odgrywa nagromadzona wiedza naukowa? Kto może powiedzieć, że ten czynnik należy wyłącznie do niego?


* * *

Współczesne możliwości produkcyjne są ogromne, w porównaniu do możliwości sprzed zaledwie kilku dekad. Jest to, zdecydowanie, bardziej wynik postępu niż wzrastających zdolności lub wysiłku po stronie pracy. O, z pewnością wciąż jest tutaj wkład pracy, ale wkład postępu jest większym czynnikiem. Postęp nie jest kapitałem prywatnym, jest wspólnym dziedzictwem, kapitałem wspólnym.

Ten kapitał wspólny, wzrastający czynnik produkcji, musi przynosić jakieś dywidendy dla wszystkich, ponieważ jest on dobrem wspólnym.

Nie możemy wyobrazić sobie dziecka zaniedbanego materialnie w bogatej rodzinie. Dlaczego jakikolwiek obywatel ma być totalnie lekceważony w czasach i w kraju, gdzie istnieje obfitość dóbr?

Ale czy zadaniem każdego nie jest, poprzez własny wysiłek, czerpanie dla siebie udziału z owoców postępu?

Proszę to powiedzieć rosnącej liczbie tych, których współczesne metody przemysłowe pozostawiły bez żadnych własnych środków produkcji. Równie dobrze moglibyśmy doradzać człowiekowi nie posiadającemu centymetra kwadratowego ziemi, żeby korzystał z jej urodzaju.

Fakt, że współczesne środki produkcji są coraz bardziej skoncentrowane w coraz większe jednostki, powierzone zmniejszającemu się procentowi populacji, daje więcej wagi żądaniu dywidendy dla każdego.

Masowa produkcja jest owocem postępu technicznego. Jeśli nie zapewnia ona dystrybucji dla wszystkich środków produkcji, proponowany jest element rekompensujący w formie dywidendy dla każdego, przyznający wszystkim prawo do udziału w produktach.

Rozwiązanie problemu dystrybucji

Co za nowy pomysł! Ale wygląda dość logicznie, kiedy mi go Pan wyjaśnił.

Mogę równie dobrze przedstawić inne argumenty wspierające żądanie dywidendy dla każdego. Zgodzi się Pan, że Ziemia i jej bogactwa zostały stworzone dla wszystkich ludzi. Nie tylko dla niektórych. Nie tylko dla jakiejś klasy. Dla wszystkich ludzi.

Ale Bóg, Stwórca wszystkich dóbr, pozostawia ludziom troskę o wymyślenie środków pozwalających na udział w tych dobrach każdego. W naszym obecnym porządku ekonomicznym nie wszyscy posiadają środki, żeby otrzymać swój udział w dobrach stworzonych dla wszystkich ludzi.

Kredyt Społeczny, bez denerwowania kogokolwiek2, wprowadza ten skuteczny sposób: dywidendę dla każdego. Kto kiedykolwiek zaproponował coś lepszego, co zaspokaja potrzeby każdego bez wyjątku?


* * *

Być może są ludzie, którzy odmawiają prawa każdego do udziału w dobrach ziemskich, przynajmniej do zapewnienia potrzeb życiowych. Będą oni uznawać to prawo dla więźnia, ale nie dla wolnego człowieka.

Tak więc, nawet poza tym względem, dywidenda dla każdego stanowi jedyne rozwiązanie współczesnego problemu: jak dostarczyć masową produkcję, której zarobki, pensje i dywidendy przemysłowe nie mogą zakupić?

Faktem jest to, że suma pensji i wynagrodzeń nie może zakupić sumy cen. Jeśli zwiększymy pensje i wynagrodzenia, zwiększymy ceny, pozostawiając nierozwiązany problem.

Musi zostać dostarczone jakieś inne źródło dochodu bez podnoszenia cen. Oznacza to dodatkowe pieniądze nie związane z zatrudnieniem. Takie pieniądze, nie będące wynagrodzeniem za pracę, nie mogą być przeznaczone dla jakichś poszczególnych osób. Muszą z konieczności zostać dostarczone wszystkim bez wyjątku. Dywidenda Kredytu Społecznego dla wszystkich rozwiązuje ten problem.

Dywidenda bez podatku

Dywidenda Kredytu Społecznego nie opiera się na podatkach. Podatki są odwrotnością dywidendy. Opodatkowanie to zabieranie ludziom. Dywidenda to dawanie ludziom. Dywidenda jest dana każdemu człowiekowi. Ta sama filozofia ekonomiczna nie może pogodzić obu.

Kredyt Społeczny nie chce ani rabunku, ani niewoli. Podatki są tym samym, co rabunek: obrabowują Piotra, żeby zapłacić Pawłowi. Każdy szabrownik może praktykować tę sztukę. Robi to państwo opiekuńcze, ale Kredyt Społeczny tego nie robi.

Dywidenda Kredytu Społecznego opiera się na produkcji — faktycznej i potencjalnej. Stymuluje ona produkcję. Podatki przeciwnie: zapytajcie biznesmena czy rolnika. W jakikolwiek sposób byśmy na to nie patrzyli, podatki zwiększają koszt życia. Konsumenci otrzymują mniej.

Podatki płacone przez konsumenta zmniejszają jego siłę nabywczą. Nie możesz kupić szpilki za pieniądze zabrane od ciebie jako podatek. Podatki płacone przez producenta są wliczone przez niego do cen jego produktów. Kiedy ceny są wyższe, kupujący otrzymuje mniej.

Dywidenda nie powoduje żadnej z tych rzeczy. Powoduje coś przeciwnego. Dywidenda dla każdego członka rodziny zwiększa jej siłę nabywczą. I żaden producent nie musi płacić dywidendy Kredytu Społecznego. Jest ona dostarczana każdemu bez przechodzenia przez kanały przemysłu. Nie wpływa ona na żadne ceny.


Louis Even

1Artyku ten był pisany w listopadzie 1953 r., stąd wszystkie kwoty odnoszą się do tamtych czasów, ale nie ma to wpływu na przeprowadzony wywód autora (przyp. red.).
2Oczywiście nie uwzględniając banksterów (przypis własny).

Zauważyłeś/aś literówkę lub błąd ortograficzny? Powiadom o tym...

0 komentarzy | skomentuj
Skomentuj
Treść
Podpis
Antybotcztery pomnożone przez pięć = (liczba/cyfra)